W ramach naszych serwisów internetowych stosujemy pliki cookies. Używamy cookies, żeby zrozumieć w jaki sposób użytkownicy korzystają z witryny i dostosować ją tak, aby korzystanie z niej było dla nich przyjemniejsze i ciekawsze. Stosujemy cookies także w celach reklamowych i statystycznych. Cookies mogą być również stosowane przez współpracujących z nami reklamodawców oraz przez firmy badawcze.W każdej chwili mogą Państwo zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje dotyczące stosowanie cookies, w tym możliwości dokonania zmiany ustawień w zakresie cookies znajdą Państwo w naszej "Polityce Prywatności". OK, rozumiem
Aktualności

wróć
Atak na spółdzielczość mieszkaniową

Atak na spółdzielczość mieszkaniową

13 X 2017, 09:14:00
Jestem zażenowany atakiem na spółdzielczość mieszkaniową, jakim, bez wątpienia, są przepisy nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z dnia 20 lipca 2017 r. Próbując zrozumieć taką postawę, doszedłem do wniosku, że poddając pod osąd spółdzielczość, oparto się na stereotypach. Można włożyć między bajki stwierdzenia, że spółdzielczość mieszkaniowa, to ostoja komunizmu, że prezesi to złodzieje, którzy nic innego nie robią, tylko czyhają na okazję, żeby złupić członków spółdzielni.

Tak to nie funkcjonuje. Nie twierdzę jednak, że w spółdzielczości mieszkaniowej nie znajdzie się patologii, z którymi należy, w sposób bezwzględny, walczyć. Gdzie ich jednak nie ma.

Nie wiem, czy ktoś zdaje sobie sprawę, że nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z dnia 20 lipca 2017r., jest prostą drogą do likwidacji spółdzielni mieszkaniowych. Proces ten zacznie się powoli, od tych najmniejszych, które powinny być przez prawo szczególnie chronione. Zlikwidowano wpisowe i udziały, które stanowiły główne źródło finansowania podstawowych funduszy w spółdzielniach mieszkaniowych, jakimi są fundusz zasobowy i udziałowy. Środki zgromadzone na funduszu zasobowym to majątek spółdzielni, który stanowi o jej kondycji finansowej.

W większości spółdzielni mieszkaniowych generowany zysk jest niewielki i zgodnie z ustawą walne zgromadzenie decyduje o jego przeznaczeniu. Najczęściej zysk wypłacany jest członkom na cele związane z działalnością spółdzielni np. na ich fundusz remontowy, albo przeznaczany jest na inny cel, wskazany uchwałą walnego zgromadzenia lub wynikający wprost ze statutu. Wypłacanie zysku członkom ma sens, jeżeli członkowie są zaangażowani finansowo w organizację, bo inaczej dochodzimy do absurdu. Zyski przejmują członkowie, a straty obciążają spółdzielnię. Przyznam, że jest to wyższa forma ideologii komunistycznej.

Fundusz powierzony, był podstawowym funduszem spółdzielni mieszkaniowych i odcięcie źródła finansowania tego funduszu odcina spółdzielnię mieszkaniową od kapitału. A to, wprost prowadzi do upadku przedsiębiorstwa. Nie da się prowadzić działalności gospodarczej nie posiadając kapitału, niezależnie, czy dotyczy to spółdzielni mieszkaniowych, czy innej organizacji. Proszę wyobrazić sobie sytuację, kiedy decydent podejmuje populistyczną decyzję, że członkowie organizacji np. partyjnej nie płacą składek członkowskich, w przypadku, kiedy jest to jedyny składnik ich majątku. Taka decyzja zdobędzie poparcie społeczne, ludzie będą bili brawo, a na końcu taka organizacja upadnie. Skoro spółdzielnia została pozbawiona dopływu kapitału, to w jaki sposób ma się rozwijać? Skąd ma brać środki na inwestycje związane z rozwojem spółdzielni? Stąd nasuwa się odpowiedź o skorzystaniu ze środków obcych, to znaczy z pomocy banków. Tylko, że jest to pieniądz drogi, więc kto pokryje koszty kredytu? Odpowiedź nasuwa się sama, oczywiście członkowie spółdzielni. A wystarczyło nie likwidować źródeł finansowania funduszy i spółdzielnia posiadałaby własne środki pieniężne. A w przypadku, zaległości płatniczych lokatorów, zatorów płatniczych, innych problemów finansowych, skąd spółdzielnia ma wziąć pieniądze aby zlikwidować zagrożenia związane z problemami finansowymi? Owszem może pokryć starty środkami z funduszu remontowego, ale pieniądze te powinny mieć inne przeznaczenie. Nie o to przecież chodzi. Nietrudno zauważyć, nierówność traktowania różnych form spółdzielczości. Tyko w spółdzielniach mieszkaniowych, zlikwidowano opłaty wpisowe i udziałowe.

Nie należy się nie dziwić, że prezesi spółdzielni szukają alternatywnych źródeł tworzenia majątku spółdzielni. Nie robią oni tego, aby uprzykrzyć życie nowym członkom spółdzielni, ale żeby ratować majątek zgromadzony przez „starych” członków spółdzielni, na barki których stara się włożyć ciężar finansowy utrzymania spółdzielni. Doprowadzono do ponownego podziału na „starych” i „nowych” członków, w imię szczytnych celów, oddania władzy w ręce suwerena. Suwerenem są ludzie, a politycy weszli w ich buty i twierdzą, że do nich należą. A może, zamiast niszczyć, należy przeprowadzić referendum i spytać się, jak ludzie wyobrażają sobie spółdzielczość mieszkaniową w Polsce?

Mat. źródłowy: Grzegorz Zieliński Facebook Piekary Śląskie


Autor:
Email (Twój adres email nie zostanie upubliczniony):
Treść komentarza:

Wybierz obrazek na którym narysowany jest dom: